Co to sa gatunki obce

Inwazje biologiczne obcych gatunków stanowią jeden z najbardziej złożonych problemów dla ochrony przyrody. Trudność stanowi już samo określenie tego, które gatunki należy uznać za obce, a które za rodzime. Dodatkową komplikacją jest rozmaitość terminologii, która jest stosowana w dyskusjach o inwazjach biologicznych. I tak, zamiennie (i często niekonsekwentnie) gatunki obce określa się m. in. także mianem gatunków introdukowanych, wprowadzonych, inwazyjnych, nierodzimych, egzotycznych, naturalizowanych, aklimatyzowanych czy też allochtonicznych.

Próba uporządkowania tej sytuacji została podjęta w 2002 ramach prac Konwencji o Różnorodności Biologicznej (CBD). Zgodnie z opracowaną wówczas definicją, za obce należy uznać takie gatunki, które wskutek działalności człowieka zostały wprowadzone (introdukowane) poza obszar swojego naturalnego występowania. Definicja ta została wzięta pod uwagę w Ustawie z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody, w której za gatunki obce uznano gatunki występujące poza swoim naturalnym zasięgiem. Obie te definicje obejmują zarówno dorosłe osobniki, jak i stadia rozwojowe (np. nasiona, jaja, larwy) i części osobników służące do rozmnażania (np. rozłogi, rozmnóżki, bulwy).

Zatem podstawowym kryterium rozróżniającym gatunki rodzime i obce jest to, czy ich występowanie na danym obszarze jest wynikiem procesów naturalnych, czy też jest wynikiem takiej czy innej działalności człowieka. Przemieszczenie przez człowieka i wsiedlenie do środowiska przyrodniczego gatunku poza zasięg, w którym występuje on w sposób naturalny, jest nazywane introdukcją.

Wyróżniamy różne rodzaje introdukcji, w zależności od tego, czy udział człowieka w przemieszczeniu gatunków jest bezpośredni czy pośredni oraz w zależności od tego jakie są intencje takiego działania.

Udział bezpośredni: Celowy transport osobników i ich celowe wprowadzenie do środowiska

W części przypadków rola człowieka w występowaniu gatunku na danym obszarze jest oczywista: osobniki są fizycznie „przeniesione” z obszaru naturalnego występowania i wsiedlone do środowiska przyrodniczego. Zarówno przeniesienie jak i wsiedlenie gatunku może być zrobione w sposób zamierzony. Celem takiego działania może być chęć osiągnięcia korzyści gospodarczych. I tak, obce gatunki są celowo wsiedlane m. in. przy prowadzeniu gospodarki leśnej (np. czeremcha amerykańska Padus serotina, dąb czerwony Quercus rubra) czy rybackiej (np. amur Ctenopharyngodon idella). Zamierzonych introdukcji dokonuje się również w celu prowadzenia działalności hobbystycznej, takiej jak łowiectwo (np. bażant Phasianus colchicus, muflon Ovis ammon) czy wędkarstwo (np. pstrąg źródlany Salvelinus fontinalis). Niestety do dziś zdarzają się próby reaktywacji 18. i 19.-wiecznych tradycji tzw. towarzystw aklimatyzacyjnych, które zajmowały się celowymi introdukcjami obcych gatunków dla „wzbogacenia” rodzimej przyrody (np. kaczka mandarynka Aix galericulata).

Udział bezpośredni: Celowy transport osobników i ich niezamierzone wprowadzenie do środowiska

Wiele gatunków obcych transponuje się poza obszar swojego naturalnego występowania w sposób zamierzony, jednak intencją „importera” nie jest wsiedlanie sprowadzanych osobników do środowiska przyrodniczego lecz ich uprawa bądź hodowla w warunkach kontrolowanych. Obce gatunki roślin wykorzystywane są w rolnictwie, ogrodnictwie, w ogrodach botanicznych czy w ogródkach przydomowych. W rolnictwie wykorzystuje się również obce gatunki zwierząt gospodarskich. Obce zwierzęta są także hodowane w ogrodach zoologicznych i towarzyszą człowiekowi jako domowi pupile.

Nierzadko dochodzi jednak do ucieczek uprawianych i hodowanych osobników, co w części przypadków skutkuje utworzeniem przez uciekinierów wolnożyjących populacji obcych gatunków (np. nawłoć kanadyjska Solidago canadensis, rdestowiec japoński Reynoutria japonica, gęsiówka egipska Alopochen aegyptiacus). Zdarzają się również celowe wypuszczenia hodowanych obcych zwierząt przez właścicieli, którzy się nimi znudzili bądź po prostu chcą im „zwrócić wolność” (np. żółw czerwonolicy Trachemys scripta elegans, szop pracz Procyon lotor). Zgodnie z przepisami Ustawy o ochronie przyrody, czyn taki podlega karze aresztu lub grzywny. Co więcej, wypuszczenie domowego zwierzęcia w rzeczywistości najczęściej oznacza skazanie go na śmierć, ponieważ z reguły nie jest ono dostosowane do poradzenia sobie ze zdobywaniem pokarmu, z lokalnymi warunkami klimatycznymi, drapieżnikami czy chorobami. Jednak w niektórych przypadkach uwolnienie takie kończy się utworzeniem wolnożyjącej populacji obcego gatunku.

Udział bezpośredni: Przypadkowy transport osobników i ich niezamierzone wprowadzenie do środowiska

Ludzie mogą introdukować obce gatunki zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. I tak, bardzo groźnym źródłem nowych inwazji są niezamierzone zawleczenia gatunków obcych wraz z celowo transportowanymi dobrami. Dobrami tymi mogą być nie tylko importowane towary, ale także żywe rośliny i zwierzęta. Wraz z nimi zawlekane są obce gatunki patogenów i pasożytów, o których obecności importer nie wie. Po przybyciu na nowe miejsce, sprowadzone rośliny i zwierzęta mogą być celowo wsiedlone do środowiska przyrodniczego (np. przy prowadzeniu gospodarki rybackiej czy łowieckiej). Wraz z nimi, ale już bez intencji wsiedlających je osób, dostają się do środowiska obce pasożyty i patogeny, które mogą następnie atakować rodzime gatunki (np. tasiemiec bruzdogłowiec gowkongijski Bothriocephalus acheilognathi, grzyb Aphanomyces astaci wywołujący dżumę raczą). Takie niezamierzone introdukcje mogą być również ubocznym skutkiem ucieczki bądź uwolnienia zwierzęcia domowego, będącego nosicielem obcych szkodliwych gatunków.

Obce gatunki ściśle związane z rodzajem importowanego dobra (takie jak pasożyty związane konkretnym gatunkiem) określa się mianem „zanieczyszczeń”. Jednak przypadkowe zawleczenia mogą być zupełnie niezwiązane z rodzajem transportowanego dobra, natomiast ściśle związane z rodzajem środka komunikacji, którymi ten transport jest realizowany. I tak, niezależnie od rodzaju przewożonego towaru, gatunki obce są zawlekane np. w zbiornikach wód balastowych statków, na ich kadłubach, czy w kontenerach przewożonych w ładowniach statków, samolotów, w pociągach czy ciężarówkach. Coraz częstsze są również przypadki zawleczeń obcych gatunków w bagażu osób powracających z podróży. Gatunki zawleczone w ten sposób nazywane są „pasażerami na gapę”. Po przybyciu do miejsca docelowego, „pasażerowie na gapę” mogą się przedostać do środowiska przyrodniczego o własnych siłach i bez wiedzy człowieka (np. skorupiak wioślarka kaspijska Cercopagis pengoi, ryba babka bycza Neogobius melanostomus).

Udział pośredni: Likwidacja barier geograficznych i umożliwienie ekspansji

We wszystkich opisanych powyżej przypadkach ludzie odgrywali (w sposób celowy lub przypadkowy) bezpośrednią rolę przy przeniesieniu gatunków obcych i wsiedleniu ich do środowiska przyrodniczego. Należy jednak pamiętać, że inwazje biologiczne mogą być również skutkiem pośredniej działalności człowieka. Działalność taka polega na likwidacji barier geograficznych, które dotychczas skutecznie zapobiegały ekspansji gatunku. Przykładem może być wybudowanie kanału między izolowanymi wcześniej dorzeczami bądź morzami (np. Kanał Dniepr-Bug czy Kanał Sueski). Dzięki powstaniu takich konstrukcji możliwa staje się samodzielna ekspansja gatunków wodnych na nowe obszary, których bez pomocy człowieka nie byłyby w stanie opanować (np. kiełż Dikerogammarus villosus, ryba babka łysa Neogobius gymnotrachelus). Nową drogą umożliwiającą ekspansję organizmów lądowych może być most łączący wyspę ze stałym lądem lub tunel łączący doliny izolowane wysokim pasmem górskim.

Kontrowersje i nieporozumienia przy klasyfikacji gatunków na rodzime i obce

Przy bezpośrednim przeniesieniu osobników poza obszar naturalnego występowania, udział człowieka w introdukcji jest bezdyskusyjny, niezależnie od tego czy nastąpiło ono w sposób zamierzony czy niezamierzony. Gatunki introdukowane w sposób bezpośredni można jednoznacznie uznać za obce. Natomiast przy pośrednim udziale człowieka w ekspansji zasięgu, podział na gatunki obce i rodzime może być trudniejszy, a często wręcz niemożliwy. Przykładem może być zasiedlenie Polski przez sierpówkę Streptopelia decaocto czy pająka tygrzyka paskowanego Agriope bruennichi. Oba gatunki w ciągu krótkiego czasu skolonizowały cały obszar naszego kraju. Wysuwa się różne hipotezy o możliwych przyczynach takiego zjawiska, np. ocieplenie klimatu czy zmiana struktury użytkowania przestrzeni, jednak określenie roli, jaką odegrał człowiek w podobnych ekspansjach jest bardzo trudne. Zgodnie z zaleceniami Konwencji o Różnorodności Biologicznej i Konwencji Berneńskiej, gatunki, które zwiększają swój zasięg wyłącznie wskutek zmian klimatu bądź wskutek zmian w siedlisku (np. jego fragmentacji), nie powinny być uznawane za obce.

Choć w części przypadków nie da się jednoznacznie określić statusu gatunków, to w rzeczywistości wątpliwości takie dotyczą tylko niewielkiej frakcji gatunków wykazujących ekspansję zasięgu. Gatunki, których nie da się jednoznacznie zaklasyfikować jako gatunków rodzimych lub obcych na jakimś obszarze określa się mianem gatunków kryptogenicznych. W zdecydowanej większości przypadków można w sposób pewny określić czy występowanie gatunku na danym obszarze jest wynikiem działania człowieka, a zatem uznać go za obcy lub rodzimy. Jednak w dyskusjach nad tym zagadnieniem często widoczne są tendencje do łagodzenia kryteriów uznawania gatunku za obcy i zbyt pochopnego przyznawania im statusu gatunków rodzimych.

Błędem jest na przykład uznawanie za rodzime tych gatunków, które zostały introdukowane poza granicami Polski, a następnie przybyły na terytorium naszego kraju „o własnych siłach”. Gatunki takie zdecydowanie należy uznać za obce, ponieważ pierwotną przyczyną ich pojawienia się w Polsce była działalność człowieka. Nie ma w tym przypadku znaczenia, że działalność ta była prowadzona poza naszymi granicami: gdyby nie udział człowieka, gatunek na pewno nie znalazłby się na terytorium Polski. Przykładem takich gatunków są m. in. bernikla kanadyjska Branta canadensis introdukowana w Szwecji, czy introdukowane na obszarze byłego Związku Radzieckiego norka amerykańska Mustela vison i jenot Nyctereutes procyonoides. Tak jak już wspomniano, również samodzielna ekspansja gatunku przez wybudowane przez człowieka kanały czy mosty, jednoznacznie kwalifikuje taki gatunek jako obcy.

Kolejnym błędem jest uznawanie, że gatunek, którego naturalny zasięg obejmuje tylko część terytorium danego kraju, zyskuje status rodzimego na całym jego terytorium. Konsekwencją takiego schematu myślenia jest to, że jeżeli wsiedlenia gatunku odbywają się w obrębie tego samego kraju, to nawet gdy obejmują one obszary poza naturalnym zasięgiem, gatunek nie zmienia swojego statusu i pozostaje rodzimy. Przy rozpatrywaniu tego typu sytuacji należy pamiętać, że o statusie gatunku decyduje nie podział administracyjny, ale to, czy jego występowanie w danym miejscu jest wynikiem procesów naturalnych czy też działania człowieka. Nawet krótkodystansowe przemieszczenia osobników w obrębie tego samego kraju, na obszary przylegające do granic naturalnego zasięgu, należy uznać za introdukcje. Gatunki takie mają status rodzimych w na tych obszarach państwa, gdzie występują w sposób naturalny, a status obcych tam, gdzie zostały wprowadzone. Przykładami gatunków introdukowanych poza obszar naturalnego występowania w Polsce są świerk Picea abies czy głowacica Hucho hucho.

Szczególnie częstym błędem jest uznawanie za rodzime tych gatunków obcych, które zostały introdukowane w odległej przeszłości. Tymczasem, zgodnie z przyjętymi definicjami, czas, jaki upłynął od introdukcji gatunku, nie ma wpływu na jego status. Zatem nawet te gatunki, które zostały wprowadzone w odległej przeszłości, należy uznać za obce. W Polsce przykładami takich gatunków są karp Cyprinus carpio (introdukowany w 12. wieku) i daniel Dama dama (introdukowany w 13. wieku) należy uznać za gatunki obce w Polsce.

Jednak warto przy tym zwrócić uwagę, że takie cofanie się w skali czasowej w rozważaniach nad statusem gatunków, niesie ze sobą ryzyko kolejnych nieporozumień. Zwolennicy liberalnego podejścia do introdukcji twierdzą bowiem, że gatunki, które występowały na danym obszarze w czasach prehistorycznych, a następnie wycofały się na inne obszary (np. wskutek zmian klimatu) należy uznać za gatunki rodzime. Zatem w chwili obecnej nie ma formalnych przeszkód aby na tych obszarach przywrócić występowanie wymarłych przed tysiącami lat gatunków, sprowadzając je z obszarów aktualnego występowania. Działanie takie byłoby więc reintrodukcją, która jest bardzo ważnym narzędziem służącym ochronie zagrożonych gatunków (w odróżnieniu od introdukcji, która często stanowi dla nich dodatkowy czynnik ryzyka). Idąc tym tokiem rozumowania, nie powinniśmy się sprzeciwiać wprowadzeniu na obszar Polski np. reniferów, rosomaków, czy lisów polarnych, żyjących na obszarze naszego kraju w czasach prehistorycznych. Z punktu widzenia ochrony przyrody działanie takie byłoby oczywiście niedopuszczalne. Trudno jest wyznaczyć konkretną datę, od której gatunki występujące w sposób naturalny na danym obszarze należy uznawać za rodzime (i np. prowadzić ich reintrodukcje w razie potrzeby). Umownie przyjmuje się jednak, że rodzime są te gatunki, które na danym obszarze naturalnie występowały w czasach historycznych.

Tendencja do pochopnej naturalizacji widoczna jest również w przypadku tych gatunków obcych, które po introdukcji nie stanowiły zagrożenia dla przyrody i nie wywoływały strat gospodarczych. Status gatunku pozostaje jednak niezmienny niezależnie od ich szkodliwości. Zatem nawet nieszkodliwe gatunki, których obecność na danym obszarze jest wynikiem działalności człowieka, należy zaklasyfikować jako obce.

Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na kolejne nieporozumienie wynikające ze stosowania niespójnej terminologii. Mianem gatunków inwazyjnych określa się często gatunki rodzime, których liczebność w ostatnim okresie wzrasta, zaczęły one zwiększać swój zasięg lub/i zajmować nowe typy siedlisk. Według niektórych opinii może to za sobą nieść szereg negatywnych skutków ekologicznych. Przykładami takich gatunków są lis Vulpes vulpes, bóbr Castor fiber, czy ptaki krukowate. Jednocześnie mianem gatunków inwazyjnych określa się często gatunki obce. Taka zbieżność w terminologii może sugerować, że obie grupy gatunków należy traktować tak samo, na przykład poprzez stosowanie tych samych rozwiązań prawnych w celu łagodzenia wywoływanych przez te gatunki problemów.

Tymczasem ani w oficjalnych dokumentach międzynarodowych, ani w ustawodawstwie krajowym, w ogóle nie ma definicji „gatunku inwazyjnego”. Istnieją jedynie definicje „gatunku obcego” i „inwazyjnego gatunku obcego”. Należy pamiętać, że u podstaw wzrostu liczebności populacji gatunków rodzimych leżą zupełnie inne przyczyny niż te, które odpowiadają za inwazje gatunków obcych. Problemy wynikające z tych dwu różnych procesów nie mogą być utożsamiane, a ich rozwiązywanie musi się opierać na osobnych uwarunkowaniach organizacyjno-prawnych. Analogiczna sytuacja dotyczy zdziczałych gatunków zwierząt domowych (np. psów i kotów), które nie powinny być zaliczane do gatunków obcych.